wtorek, 18 marca 2014
piątek, 14 marca 2014
Skąd przyszliśmy? Kim jesteśmy? Dokąd idziemy?
Dziś Jerzy LEWCZYŃSKI, nestor polskiej fotografii, kończy 90 lat. Filozoficzne podejście do życia zdaje mu się towarzyszyć od zawsze.
Co o nim wiemy? Artysta, fotograf, popularyzator koncepcji archeologii fotografii. Urodzony w 1924 w Tomaszowie Lubelskim, od lat związany z Gliwicami. W latach 1945-1951 studiował na Politechnice Śląskiej w Gliwicach. Od 1956 roku jest członkiem Związku Polskich Artystów Fotografików, a od 1951 - Gliwickiego Towarzystwa Fotograficznego (GTF). W latach 80. i 90. minionego stulecia wielokrotnie wchodził w skład Rady Artystycznej ZPAF. Od 1988 do 1993 roku był wykładowcą Wyższego Studium Fotografii ZPAF w Warszawie.
Blisko 20 lat temu Jerzy Lewczyński sformułował ostatecznie teoretyczną koncepcję "archeologii fotografii", nad którą pracował od końca lat 60 XX wieku. - Archeologią fotografii nazywam działania, których celem jest odkrywanie, badanie i komentowanie zdarzeń, faktów, sytuacji dziejących się dawniej w tzw. przeszłości fotograficznej. Dzięki fotografii, ciągłość wizualnego kontaktu z przeszłością stwarza możliwości poszerzania oddziaływania dawnych warstw kulturotwórczych na dzisiejsze - mówił na ten temat. Zajmował się także historią fotografii i krytyką oraz publicystyką związaną z fotografią. W 1999 roku opublikował "Antologię fotografii polskiej 1839-1989" (Bielsko-Biała 1999) - pierwszą tego typu monografię w Polsce.
Blisko 20 lat temu Jerzy Lewczyński sformułował ostatecznie teoretyczną koncepcję "archeologii fotografii", nad którą pracował od końca lat 60 XX wieku. - Archeologią fotografii nazywam działania, których celem jest odkrywanie, badanie i komentowanie zdarzeń, faktów, sytuacji dziejących się dawniej w tzw. przeszłości fotograficznej. Dzięki fotografii, ciągłość wizualnego kontaktu z przeszłością stwarza możliwości poszerzania oddziaływania dawnych warstw kulturotwórczych na dzisiejsze - mówił na ten temat. Zajmował się także historią fotografii i krytyką oraz publicystyką związaną z fotografią. W 1999 roku opublikował "Antologię fotografii polskiej 1839-1989" (Bielsko-Biała 1999) - pierwszą tego typu monografię w Polsce.
Fotografię uprawiał amatorsko od czasów II wojny światowej
Poważniej zainteresował się nią na początku lat 50. w okresie realizmu socjalistycznego, tworząc - pod wpływem estetyki Jana Bułhaka - także prace socrealistyczne. W latach 1957-1960 był członkiem nieformalnej grupy skupiającej oprócz niego Zdzisława Beksińskiego i Bronisława Schlabsa. W tym czasie, głównie dzięki Beksińskiemu, zradykalizował swe poglądy. Był zwolennikiem eksperymentu formalnego i sztuki nowoczesnej o awangardowym rodowodzie, sięgającej swymi tradycjami okresu międzywojennego. Wraz z Beksińskim i Schlabsem uczestniczył w pokazie zamkniętym w Gliwickim Towarzystwie Fotograficznym w 1959 roku, nazwanym przez krytyka sztuki Alfreda Ligockiego "Antyfotografią" oraz w wystawie fotografii w Galerii Krzywe Koło kierowanej przez Mariana Bogusza. Ich twórczość stanowiła próbę włączenia się do ruchu "fotografii subiektywnej" Otto Steinerta, choć zajmowali bardziej radykalną postawę. Lewczyński inspirował się surrealizmem (np. "Nieznany" z cyklu nazwanego później "Głowy wawelskie") i rayogramami Man Raya. Tworzył fotomontaże negatywowe pokazujące przemiany cywilizacyjne Śląska, a także prace o inscenizacyjnym charakterze.
Autoportet z kością, fot. J. Lewczyński
Poszukiwania, eksperymenty
Od końca lat 60. XX wieku (m.in. na ekspozycji "Wystawa fotografii subiektywnej" w 1968 roku) rozwijał własny styl, pełen odniesień do fotografii amatorskiej, w tym własnej rodzinnej, sięgającej czasów dzieciństwa i przeżyć wojennych. Inspirował się także, podobnie jak w latach 50., filmem fabularnym, w którym ważne miejsce spełniło "Powiększenie" Michelangelo Antonioniego. Wykorzystywał m.in. znalezione i zniszczone negatywy ("Tryptyk znaleziony na strychu", 1971), często w formie zestawów kilku prac tworzących narrację wynikającą z kolejności ich prezentacji, opowiadającą "filmową" historię bohatera ("Dzieciństwo", 1968; "Drzwi", 1971). Jak zauważa Krzysztof Jurecki z Muzeum Sztuki w Łodzi, w podobnym kontekście odwołującym się do bardzo szerokiego pojęcia fotografii amatorskiej działali w tym czasie w fotografii światowej m.in. Christian Boltanski i Michael Snow.
"Mam skazę pokory"
Działania Lewczyńskiego wyprzedziły zainteresowania artystyczne związane z pojęciem fotografii jako "zbiorowej pamięci" czy "archiwum historii", popularne w światowej fotografii od lat 80. XX wieku. Odkrył trzy niezwykle cenne archiwalne zbiory: zdjęcia XIX-wiecznego fotografa z Gliwic, Wilhelma von Blandowskiego (porównywalne z pracami Augusta Sandera), Józefa Eisenbacha, aptekarza z Sanoka fotografującego w pierwszych dziesięcioleciach XX wieku oraz Feliksa Łukowskiego, dokumentującego zamojską wieś w czasie II wojny światowej. Dzięki niemu uratował się także dorobek Krzysztofa Vorbrodta.
Lewczyński potrafił być również ironiczno-sarkastyczny w stosunku do rzeczywistości z czasów PRL oraz do samego siebie. W latach 80. i 90. XX oraz na początku XXI wieku stworzył prace komentujące specyficzną polską rzeczywistość. W tej sarkastycznej, bardzo osobistej wizji nonsens towarzyszy smutkowi. Atmosfera zdjęć przypomina wczesne filmy Miloša Formana - ukazując absurdalność życia w socjalistycznym państwie, uzmysławiają jednocześnie śmieszność i tragizm życia.
Lewczyński potrafił być również ironiczno-sarkastyczny w stosunku do rzeczywistości z czasów PRL oraz do samego siebie. W latach 80. i 90. XX oraz na początku XXI wieku stworzył prace komentujące specyficzną polską rzeczywistość. W tej sarkastycznej, bardzo osobistej wizji nonsens towarzyszy smutkowi. Atmosfera zdjęć przypomina wczesne filmy Miloša Formana - ukazując absurdalność życia w socjalistycznym państwie, uzmysławiają jednocześnie śmieszność i tragizm życia.
Prace Lewczyńskiego można znaleźć w zbiorach Muzeum Sztuki w Łodzi, Muzeum Narodowego we Wrocławiu, Muzeum Historii Fotografii w Krakowie, Muzeum Górnośląskiego w Bytomiu, Muzeum w Gliwicach, Muzeum Folkwang w Essen czy Musée de l'Elisée w Lozannie. Twórczości artysty została poświęcona m.in. monografia Wojciecha Nowickiego "Jerzy Lewczyński. Pamięć obrazu" (wyd. Czytelnia Sztuki, Gliwice), która przed 2 laty dostała się na prestiżową listę magazynu Photo-eye "The Best Books of 2012".
Subskrybuj:
Posty (Atom)























